lipca 09, 2017

CZERWCOWE KADRY

CZERWCOWE KADRY

Uwielbiam czerwiec z wielu powodów. Zaczyna się zawsze najlepiej, bo moimi urodzinami, więc skoro początek jest bardzo miły, to później już wszystko dzieje się pozytywną siłą rozpędu. Tegoroczny czerwiec był niezwykle intensywny na wielu płaszczyznach.

1.   Przede wszystkim ruszył z kopyta „Mysłowicki Klub z Kawą nad Książką”! Żeby podyskutować o wybranych lekturach, spotykamy się w cudownym miejscu – kawiarni "Amarantus". Dwa fantastyczne spotkania już za nami! Jeśli chcesz nas poznać, wypić pyszną kawę i porozmawiać o ciekawych lekturach zapraszam KLIK.

.
2.      W okresie wiosenno-letnim zdecydowanie jest multum fantastycznych wydarzeń kulturalnych. Wiadomo zimą mniej się chce, ja np. od listopada walczę z chandrą i prawie zawsze jeśli mam wybrać jakąkolwiek wystawę lub postawić na zestaw „koc + książka”, wybieram opcje nr dwa. Latem natomiast mam energię za pięciu i z ogromną chęcią korzystam z bogatej oferty wszelakich wydarzeń. W połowie czerwca padło na "Industriadę", czyli śląskie święto zabytków techniki. Z tej okazji odwiedziła nas moja toruńsko-warszawska koleżanka (Aniu, dla Ciebie ). Wspólnie zobaczyliśmy Fabrykę Porcelany, gdzie ja i mój Małżonek skusiliśmy się na bebokowe kubaski. Drugim punktem industriadowej wycieczki był Giszowiec, a następnego dnia cieszyłyśmy się Cieszynem. To miasto nigdy nie przestanie mnie zachwycać!




3.       Ze wspomnianą Anią łączą nas comiesięczne toruńskie przygody. Nie inaczej było w czerwcuJ Były pierniki, nowe zwierzęce znajomości, spacery i aparatowa karta zapełniona po brzegi. W tym miesiącu zobaczyłam również Bydgoszcz, bo to rzut beretem od Torunia, a ja nie byłam w niej już od ładnych paru lat. 



4.       Czerwcowe spacery! To one chyba zachwyciły mnie najbardziej. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że nasze niby zupełnie zwyczajne osiedle, jest jednak nadzwyczajne. Fiona i Florka wydają się być zachwycone całą masą spacerowych nowości. Długie, wieczorne przechadzki należą do moich najulubieńszych Mam nadzieję, że w lipcu też nam się uda wycisnąć z nich 300% normy ile tylko sił w łapkach!



5.       Trus-ka-wki! W każdej z możliwych postaci królowały w kuchni. Najbardziej spontanicznym i zarazem przepysznym pomysłem okazała się tarta według przepisu Ani Starmach KLIK. Przepysznota!


lipca 01, 2017

DZIEŃ PSIAKÓW

DZIEŃ PSIAKÓW

Mamy Dzień Kobiet, Dzień Dziecka, Dzień przytulania czy Dzień bez papierosa i cały pakiet innych dni poświęconych konkretnej osobie, grupie bądź jakieś ideiJ Tym bardziej nie zdziwiło mnie, że i psiaki mają w kalendarzu swoją datę – 1 lipca. Zapewne dla moich Dziewczyn nie robi to większej różnicy, one na co dzień żyją jak pączki w maśle, ale wiecie każda okazja do świętowania jest dobraJ

Warto jednak w taki dzień podumać jak to fajnie tworzyć z psiakami team i namówić nie- psiarzy do przygarnięcia pod swój dach czterech łap. Ja wiem, że jest masa wymóweczek tych bardziej lub mniej poważnych. Jednym z moich znienawidzonych utartych przeświadczeń jest „pies to problem”, myślą sobie wtedy „o rany życie jest problemem, a na dodatek prowadzi do śmierci”. Najgorzej. Jasne, przygarnięcie psiaka to multum nowych obowiązków. Umówmy się, pupil w pewnych kwestiach nie poradzi sobie bez nas i kropka. Wierzę jednak, że decydując się na nowego członka rodziny (tak, psiak jest nowym członkiem rodziny, nie nowym fotelem, książką lub ciuszkiem) jesteśmy na tyle odpowiedzialni, że zdajemy sobie sprawę, że pupilem musimy się zajmować, a nie odstawić po tygodniu do schroniska (w najlepszym przypadku). Ok, wystarczy tych żali, z okazji psiakowego dnia skupmy się na wspaniałościach, które wiążą się z posiadaniem czworonoga, a w moim przypadku CUDOWNEGO psiego duetu :)


Jak zatem zmieniło się moje życie (bo w takich kategoriach trzeba to rozpatrywać) od czasu, kiedy pojawiły się Fiona i Flora?

# SPACERY

Przede wszystkim dzięki psiakom każdy dzień jest z pewnością lepiej zaplanowany. Spacery z Dziewczynami świetnie wyznaczają tzw. „bloki” pracy i są najlepszym z możliwych przerywników. Zatrzymajmy się jeszcze na temacie spacerów. Nie jestem w stanie wyliczyć, ile miejsc poznaliśmy dzięki psiakom i to w samym obrębie naszej dzielnicy(!). Przez co najmniej 20 lat byłam przekonana, że moje osiedle to szereg blokowisk i kilka większych sklepów. Wsio. Nic bardziej mylnego! W dużym skrócie jest las, łąki, ogródki działkowe i świetna architektura. Przy okazji spacerów poznaliśmy kilka fantastycznych psiarzy, a Fiona i Florka mają swoich psich przyjaciół. Na każdy, dłuższy spacer staramy się zabierać aparat fotograficzny, żeby móc dokumentować wszystkie wspaniałości, które napotykamy po drodze. Niesamowite jest to, że nawet w na pozór doskonale znanych miejscach bardzo często zauważamy jakieś nowości. Aaaa byłabym zapomniała - każdy spacer to naprawdę duża dawka ruchu :)



# KREATYWNOŚĆ

Posiadanie pupila zmusza do kreatywności nie tylko w dziedzinie planowania spacerowych tras i wycieczek, ale też w kwestii wspólnych zabaw. Zabawy, zabawki, wygłupy, ale także przemycanie nauki psich sztuczek (z tymi ostatnimi to pamiętajcie nic na siłę) to także stały element każdego dnia. Często łączy się to ze spacerami, ale w deszczowe dni, kiedy wypady na powietrze są krótsze i mniej urozmaicone staramy się zorganizować coś w domu. Ostatnio podjęliśmy też próby z tzw. zabawkami edukacyjnymi :)
Kreatywności, w naszym przypadku, wymaga także psie menu, bo jesteśmy z tych co gotują posiłki dla Dziewczynek. Z pomocą przyszła nam jakiś czas temu książka kucharska „Przysmaki na psie smaki”. Myślę, że na blogu pojawi się kilka pomysłów zainspirowanych tą lektur :)

# SŁODYCZ I MIŁOŚĆ

Myślę, że psie serca mają nieograniczoną pojemność. Serio! Fiona i Flora nie wyobrażają sobie życia bez nas. Radość, gdy wracamy do domu nie ma końca. Przytulasów wieczornych nie ma końca. Dziewczyny okazują uczucia w każdej możliwej chwili. Poza tym, ja nie mogę się na nie napatrzeć. Dosłownie! Dla mnie psiej-matki są one najpiękniejszymi czworonogami pod słońcem (i oczywiście najmądrzejszymi).




# RÓŻOWE OKULARY

Czasami mam wrażenie, że Dziewczynki patrzą na świat przez jakieś magiczne różowe okulary. Tak niewiele im potrzeba do szczęścia. Potrafią cieszyć się drobniusieńkimi drobnostkami i są specjalistkami od mindfulness. Spokojnie mogłyby prowadzić warsztaty „carpe diem” lub agencję coachów. Dzięki nim i ja coraz częściej widzę więce :)

Usłyszałam ostatnio na spotkaniu naszego „Mysłowickiego Klubu z Kawą nad Książką” fantastyczne zdanie: „Życie trzeba przeżyć, a nie przeczekać” i moim zdaniem dotyczy to każdej możliwej kwestii. Gwarantuję, że życie wespół z psiakiem na pewno będzie przeżyte na 300% :)



A dla wszystkich psiaków obchodzących dzisiaj swoje święto wirtualna łapka!


czerwca 30, 2017

PSI PLANNER - LIPIEC

PSI PLANNER - LIPIEC


Dacie wiarę, że już jutro zaczyna się LIPIEC! Mnie osobiście kojarzy się z iście wakacyjną atmosferą: planowaniem wojaży, plażowaniem, górskimi wędrówkami, niekończącymi się psimi spacerami i kulinarnymi cudownościami :)

Ja już wkrótce wybieram się na urlop i jeszcze dopinam ostatnie szczegóły. Co chwilę, mam nowe pomysły jak połączyć z sobą odwiedzenie kilku miejsc, z kim się spotkać, gdzie zajrzeć, o czym nie zapomnieć :) Lubię to planowanie!

Jako kolory lipcowego plannera wybrałam: granat+błękit (no bo morze, dużo morza, jezior, potoków i rzek) oraz chyba standardowo żółty (milion słonecznych skojarzań czyż nie?).

Plannery do pobrania w formacie A4, ale według potrzeb można wydrukować je również na większym lub mniejszym formacie :)



czerwca 18, 2017

BIBLIOTECZKA - "RZECZ O PTAKACH"

BIBLIOTECZKA - "RZECZ O PTAKACH"

Z wielkim zaciekawieniem sięgnęłam po książkę „Rzecz o ptakach” Noah’a Strycker’a (wydawnictwo MUZA). Nie ukrywam, że po lekturze „Duchowego życia zwierząt” nabrałam apetytu na zgłębianie wszelakiej wiedzy dotyczącej natury. Wspominałam już, że każda nasza leśna wyprawa to odkrywanie na nowo fauny i flory. Tak było również z ptakami. Poznaliśmy jednego z charakterystycznym żółtym dzióbkiem. Jaka to była radość, gdy po najprostszym wygooglowaniu okazało się, że to kos (i jesteśmy level wyżej w ornitologicznej wiedzy a co!). Gdy przeczytałam, że Noah Strycker ustanowił w 2015 r. rekord świata: w ciągu roku kalendarzowego, w 42 krajach, zaobserwował on dokładnie 6042 gatunki ptaków, było mi aż wstyd, że mam na temat ptaków tak nikłą wiedzę. Tym bardziej z ochotą sięgnęłam po książkę i nie zawiodłam się!


To co jest ogromnym atutem książki (podobnie jak w przypadku „Duchowego życia zwierząt”) to świetne podejście autora do tematu: bez zbędnych naukowych definicji, badań, wykresów, wzorów chemicznych. Wszystko przedstawione tak, aby każdy, nawet największy laik w tym temacie, mógł zrozumieć ptasi świat i jego perypetie. Publikacja została podzielona na trzy części: ciało, umysł i duch. Trzynaście rozdziałów traktuje kolejno o różnych gatunkach ptaków: tych mniej i bardziej nam znanych z osiedlowych podwórek i lasów.  Pojawi się m.in. gołąb (gwarantuję Wam, że po lekturze książki zupełnie inaczej będziecie go postrzegać), tańczące papugi i sępniki. Wszystkie opowieści przeplecione są anegdotami wynikającymi z doświadczeń samego autora. 



Noah Strycker pokazał jak bardzo jesteśmy w błędzie myśląc, ze jesteśmy „ponad” zwierzęcym światem. Jak wiele mamy cech wspólnych, ale też jak wiele możemy się od niego uczyć. Co więcej, autor podkreśla, że niektóre cechy takie jak np. altruizm, miłość czy poczucie żałoby, które zwykło się przypisywać ludziom, nie są również obce ptakom. Nie bez powodu podtytuł książki brzmi: „Ptaki powiedzą nam wiele o nas samych”…

Fotografie! To ich przede wszystkim zabrakło mi w książce. Zdjęcia stanowiłyby znakomite dopełnienie całości. W ten sposób czytałam i jednocześnie szperałam w sieci. Swoją drogą autor bardzo często odwołuje się także do filmików na kanale YouTube, więc warto mieć w trakcie czytania dostęp do InternetuJ
Lektura obowiązkowa dla leśnych miłośników i tych dopiero raczkujących w tym temacieJ


P.S. Moja obszerniejsza recenzja tej książki pojawi się wkrótce na stronie internetowej Fundacji „Miasto Słów” J Podzielę się oczywiście linkiem do niej!

Kos w obiektywie mojego Męża :)

czerwca 03, 2017

Wyczeska idealna – Furminator

Wyczeska idealna – Furminator

Pan Odkurzacz – to on towarzyszy nam niemal codziennie w domowej krzątaninie. Z góry uprzedzam, że absolutnie daleko mi do perfekcyjnej pani domu. Lubię porządek, ale we wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek (w szczególności jeśli jest się podwójną psią mamą). U nas odkurzanie jest niezbędne nie tylko ze względu na różności przynoszone przez psiaki ze spaceru na łapskach, ale największym utrapieniem była oczywiście sierść. Pomijam fakt, że Florka każde odkurzanie traktuje jak pole bitwy, a sam odkurzacz jest wrogiem nr 1. Nad tym też już pracujemyJ
Długo można by było wymieniać miejsca, gdzie znajdowała się psia sierść, najprościej jest napisać, że była ona absolutnie WSZĘDZIE. Przez te kilka ostatnich lat, od kiedy posiadamy pupile, przetestowaliśmy już masę grzebieni, grzebyczków, szczotek, szczoteczek czy też gumowych „grzebieniowych” rękawic. Regularnie popełnialiśmy wyczeski, zaczeski, a i tak sierść kłębiła się na podłogach (i nie tylko) i zawsze znalazł się gdzieś jakiś kłak.


Trochę już nawet do tego przywykliśmy, w sumie nawet nie trochęJ , bo sierść dosłownie wrosła w naszą codzienność! No, ale jak w każdej bajce musi być przecież zwrot akcji i oczywiście happy end. Co jakiś czas opiekujemy się kotami znajomych. Chłopaki wielkie jak tygrysy, więc i sierści produkują sporą ilość. Po wielu trudach, znojach i walce z kłakami nasi znajomi zaopatrzyli się w Furminator. Problem zupełnie zniknął, a kociaki wręcz polubiły rutynowe zabiegi wyczesywania. Postanowiliśmy i my przetestować go na naszych psiakach. Przyznam szczerze, że trochę nie wierzyłam, że istnieje taka „czarodziejska różdżka”, która pomoże w walce z kłaczkami. Tym bardziej, że nasze psiaki mają różną sierść. Fiona ma mięciusią, trochę dłuższą, Florka, krótką i ostrą. Pierwsze wyczesanie nas absolutnie zaskoczyło. Ilość sierści, którą zebraliśmy furminatorem można by spokojnie „przerobić” na solidną, zimową kamizelkę!

Furminator służy do usuwania poszerstka oraz martwego owłosienia i po jego użyciu naszemu psiakowi na pewno nie będzie zimno J Wedle zaleceń, furminator powinno stosować się raz w tygodniu. Jego stosowanie jest niezwykle łatwe i, co najważniejsze, w żaden sposób nie krzywdzi naszego zwierzaka, a wręcz może być czystą przyjemnością (zapytajcie Fiony!).


O czym należy pamiętać kupując furminator? Przede wszystkim należy zdecydować się na model odpowiednio dopasowany do wagi naszego pupila i długości jego sierści. Uważajcie na podróbki, których w sieci jest cała masa, bo mogą one wyrządzić zwierzakom krzywdę.

Stosujemy furminator od kilku miesięcy i możemy śmiało stwierdzić, że psia sierść nie czai się już na nas w każdym możliwym miejscu, a odkurzacz już nie musi być codziennie w użyciuJ Aaa i najważniejsze: Dziewczynki po każdej wyczesce wyglądają jeszcze piękniej J


Łapka!
Copyright © 2016 fioufiou , Blogger