stycznia 28, 2017

Pięcioletnik


2017 - 5 = 2012. Dzięki temu prostemu działaniu cofnęłam się o pięć lat. Mamy rok 2012. Jestem pięć lat młodsza, to chyba całkiem spory kawałek czasu... Przez moją głowę przebiegło kilka zdarzeń i momentów mniej lub bardziej wartych zapmiętania. Próbowałam sobie przypomnieć choć jedno zdarzenie z każdego miesiąca tego roku. Trochę wspierałam się zdjęciami, które na szczęście są w miarę uporządkowane chronologicznie. Jedyna refleksja jaka mi przychodzi do głowy to to, że strasznie żałuję, że nie notowałam codziennie przynajmniej jednego zdania, które pomogłoby mi odtworzyć choć fragment tego, co się wtedy wydarzyło. W kalendarzu na rok 2012 mam zapisane jedynie "to do", tak jakby przecież o to jedynie w życiu chodziło... Przypomnienie sobie wydarzeń późniejszych lat przychodzi różnie: raz lepiej, raz gorzej - wynik ogólnie może i nie jest zły, ale pewnie miliardy rzeczy gdzieś umknęły i właściwie nie wiem, czy kiedykolwiek sobie je przypomnę.


Jestem absolutną fanką "Tigera" (teraz ta nazwa się trochę powiększyła, chodzi oczywiście o "Flying Tiger Copenhagen"). Zbieram "tigerowe" zeszyto-notatniko-notesy, tak to już na pewno zbieractwo, a może po prostu kolekcjonerstwo - to ostatnie brzmi zdecydowanie lepiej:-) Ciągle usprawiedliwam się, że przecież je wykorzystam. Prawda jest pewnie taka, że, żebym takowe zapisała od deski do deski musiałabym przez najblizsze 30 lat serwować sobie jakieś studia podyplomowe. W każdym razie i tym razem "Tiger" wyszedł mi naprzeciw. Pięcioletnik (czyli po prostu dziennik na pięć lat). Idealny. W moim najulubieńszym kolorze: ultramarynowym. Od pierwszego dnia zmotywował mnie do działania, w tym przypadku: do pisania. W pięcioletniku na każdy dzień przypada kilka linijek, mniej więcej zmieści się tam 5-6 zdań, no można oczywiscie coś narysować, przykleić, wyciąć etc.:-) Taka ilość miejsca nie może być przypadkowa, bo przede wszystkim wymaga od nas wyciągnięcia odpowiedniej esencji z każdego dnia. Ja staram się zapisać wszystkie wspaniałości danego dnia, nawet drobiazgi. Myślę, że może to idealnie spełnić formę codziennej praktyki wdzięczności:-) No ale to, w jaki sposób i jaką treścią zostanie wypełniony pięcioletnik zależy przecież tylko i wyłącznie od jego właściciela (choć ja delikatnie sugeruję, że najlepiej po brzeszki wypełnić pięcioletnik cudownościami)! 

Pięcioletnik był w styczniowej ofercie "Tigera", a już widziałam zwiastuny lutowej gazetki, także to pewnie ostatni dzwonek, żeby takowy nabyć:-)


A dla tych, którzy chcieliby porządnie zaplanować luty przypominam, że można pobrać psi plener KLIK   :-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 fioufiou , Blogger