stycznia 07, 2018

PSIA MATKA - niezbędnik psiej matki


W zeszłym roku popełniłam tekst o podwójnej psiej matce, czyli o mnie i mojej ulubionej (niemalże życiowej) roli :-) Od tego czasu, w tej kwestii, nic się nie zmieniło… no oprócz faktu, że ja, a właściwie moje Dziewczyny stały się szczęśliwymi posiadaczkami PSIEJ MATKI.

Czy jest ktoś, kto nie słyszał o PSIEJ MATCE? O cudownej Milenie () i Noasiu, którzy wspólnie prowadzą pieskową firmę? Ich po prostu nie da się nie lubić! I jak się okazuje nie da się także nie lubić ich psiomatkowych produktów. Ale do rzeczy!

Fiona i Florka jako prawdziwe królewny i „francuskie pieski” zarazem, wśród wspaniałości, które posiadają, znaczną część stanowią kocyki o zróżnicowanych wymiarach, printach, stopniu miękkości (i przy okazji zróżnicowanym stopniu lubienia). Dziewczyny to surowe testerki i bądźmy szczerzy nowości to raczej one nie lubią. Nadszedł jednak dzień, a dokładnie 6 grudnia, kiedy to psi Mikołaj czy też psi Gwiazdor przyniósł psią matkę.



W tym miejscu trzeba zatem wyjaśnić czym jest wspominana już kilkakrotnie PSIA MATKA. To kultowy kocyk dla piesków. Z jednej strony pokryty jest bawełnianym materiałem z uroczymi (i bardzo pieskowymi) printami. Natomiast drugą stronę stanowi mięciutka tkanina minky. Na sklepowej stronie psiej matki znajdziemy także informacje: „Materiały posiadają Certyfikat Oeko-Tex Standard i są bezpieczne w użytkowaniu (…)”. Kocyk wypełniony jest silikonową, antyalergiczną włókniną. I tu należy również podkreślić, że jego grubość jest idealna!

W dniu kiedy Fiona i Florka dostały swoją psią matkę nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Pierwsza testowała ją Florka, a Fiona zasadniczo wydawała się mało zainteresowana. Jednak w ciągu kilku dni rozpoczął się mini konflikt między Dziewczynami, o to która pierwsza dostąpi honorowego położenia się  i zagrzania się na psiej matce. Mówiąc szczerze nigdy wcześniej nie widziałam w nich takiej zaciekłej rywalizacji:-) Na szczęście teraz konflikt troszkę się wyciszył i grzecznie dzielą się psiomatkowym kocykiem. Mimo to, ja i tak rozważam zakup drugiej psiej matki, bo oprócz tych wszystkich jej cudowności, o których wcześniej napisałam, ona po prostu wspaniale wygląda w moim M., a ja na punkcie estetyki jestem mocno przewrażliwiona :-)


Jeszcze jedna kwestia, o której należy napisać… PRANIE! Wierzcie mi, że w ciągu miesiąca Fiona i Florka robiły na psiej matce absolutnie WSZY-STKO: ciasteczkowe okruchy, mokre nosy, brudne łapska…etc.etc.etc.  W końcu podjęłam męską decyzję i zdecydowałam się ją wyprać. Milena na stronie internetowej oczywiście podkreśla, że: „Kocyk można (a nawet należy J prać w pralce na delikatnym programie w temperaturze 30/40 stopni, max. 800 obrotów wirowania. Prasować tylko tkaninę bawełnianą, w temperaturze do 110°, nie suszyć w suszarce bębnowej. I ja tak właśnie uczyniłam, choć w mojej głowie krążyły różne wizje co stanie się kiedy nacisnę na wyświetlaczu pralki „start”. Zupełnie niepotrzebnie! Wiecie co, psia mateczka jest jak nowa! Nic, absolutnie nic, jej się nie stało! To była „wisienka na torcie” psiomatkowych wspaniałości :-)


Kocyk - psia matka dostępny jest w różnych wersjach kolorystycznych. Słowem: idealnie dopasujecie go do koloru futerka Waszego pupila. Zresztą sami zerknijcie do psiomatkowego sklepu KLIK.


Psssttt...Do psiomatkowych zdjęć pozowała Florka♥

Miłego dnia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 fioufiou , Blogger